Mój pierwszy transport – jak to było?
Mój pierwszy transport krajowy – stres i emocje na najwyższym poziomie
Transport międzynarodowy to branża pełna wyzwań, nieprzewidzianych sytuacji i codziennego stresu. Pierwsze kroki w zawodzie spedytora pamięta się szczególnie mocno, zwłaszcza gdy zaczyna się bez doświadczenia i odpowiedniego przygotowania. Opowiem Wam dziś, jak wyglądał mój pierwszy transport i jakie lekcje z niego wyniosłam.
Pierwsze kroki w spedycji – początki bez doświadczenia
Jak wiecie, zanim zajęłam się spedycją, pracowałam w bankowości. Branża transportowa była dla mnie zupełnie obca, a zaczynałam w niej całkowicie od zera. Nie posiadałam ani branżowego doświadczenia, ani specjalistycznego wykształcenia – jedynie ambicję i chęć do nauki. Przez pierwszy tydzień pracy na stanowisku spedytora międzynarodowego moje „szkolenie” ograniczało się jedynie do wprowadzania dokumentów do systemu i podsłuchiwania, jak radzą sobie inni spedytorzy w biurze. Niestety, w zespole panowała raczej atmosfera konkurencji niż współpracy, co znacząco utrudniało zdobywanie wiedzy.
Mój pierwszy transport krajowy – stres i emocje na najwyższym poziomie
Po tygodniu rzucania okiem na giełdę transportową przyszedł dzień, w którym usłyszałam:
„Od dziś zajmujesz się eksportami z Polski. Kierowcy właśnie zjeżdżają z importu i muszą zrobić pauzy weekendowe.”
Moja pierwsza myśl: „Co to jest pauza weekendowa?” Dziś brzmi to zabawnie, ale wtedy stres był naprawdę ogromny.
Moim zadaniem było sprowadzenie kierowcy z okolic Ustki do Kwidzyna. Zaczęłam szukać ładunku na giełdzie transportowej. Nie wiedziałam wtedy, że kierowcy z transportu międzynarodowego bardzo niechętnie brali ładunki krajowe – uważali je za stratę czasu i pieniędzy. Rok 2010–2015 to czas, gdy stawki na transportach międzynarodowych były dobre, a krajówki traktowano raczej jak „zło konieczne”.
Rozmowa z kierowcą – pierwsza wielka próba
Pamiętam ten telefon do kierowcy – mój głos pełen niepewności: „Mam dla pana taką trasę, da pan radę?”. W odpowiedzi usłyszałam krótkie „hmm, dam”. No więc ładujemy!
Jak możecie się domyślać, poziom stresu, który wtedy odczuwałam, był kosmiczny. Każdy etap był dla mnie nowy – rozmowa z kierowcą, ustalanie szczegółów z klientem, obliczanie czasów przejazdu (których wtedy jeszcze nie umiałam liczyć). Mimo drobnych trudności udało się, a kierowca dojechał do celu i rozładował towar na czas.
Lekcja na przyszłość – inwestycja w wiedzę i rozwój
Dopiero kilka tygodni później, po wielu rozmowach z kierowcami, zorientowałam się, jak poprawnie wyliczać czas transportu, planować trasy i uwzględniać pauzy kierowców. Prawdziwe i dogłębne zrozumienie branży zdobyłam jednak dopiero podczas kursu Certyfikatu Kompetencji Zawodowych (CKZ), gdzie poznałam zasady działania firm transportowych oraz ich specyfikę.
Mój pierwszy transport stał się dla mnie nie tylko ważnym wspomnieniem, ale również inspiracją do tego, by coś zmienić. Właśnie dzięki temu trudnemu doświadczeniu założyłam własną firmę szkoleniową i konsultacyjną, gdzie dziś pomagam nowym pracownikom branży TSL sprawnie i bezstresowo wdrożyć się do zawodu.
Jak dobrze zacząć w branży transportowej?
Każdy, kto zaczyna pracę jako spedytor, powinien otrzymać solidne wsparcie merytoryczne już na starcie swojej kariery. Tego właśnie zabrakło mi, gdy stawiałam swoje pierwsze kroki. Dziś moja misja polega na tym, by nikt nie musiał przechodzić przez to, co ja wtedy przeżywałam. Szkolenia, kursy i indywidualne konsultacje, które prowadzę, pozwalają początkującym spedytorom zdobyć wiedzę i pewność siebie niezbędną w tej trudnej branży.
Zapraszam do współpracy!
Jeśli więc jesteś na początku swojej kariery w spedycji lub dopiero planujesz wejście do branży transportowej – serdecznie zapraszam na moje szkolenia i konsultacje. Dzięki nim unikniesz błędów, stresu i frustracji, które towarzyszyły mi na samym początku.
Wierzę, że dobrze przygotowani pracownicy to klucz do sukcesu każdej firmy transportowej.
Życzę Wam lepszych początków niż moje!
